********************* maybe love **********************************************
-Pamiętasz, mieliśmy przetrwać wszystko, mieliśmy być
niepokonani bo łączyła nas siła … -mówiła zapłakana.
-przestań –wrzasnął Ross przerywając jej.
Po jej delikatnym policzku spłynęły łzy wraz z tuszem do
rzęs. Nie potrafiła przestać, ból był
silniejszy od niej. Wpatrywał się w podłogę.
-Trzymałeś wtedy moje roztrzęsione dłonie, po raz pierwszy
popatrzyłeś jakiejś dziewczynie w oczy. Zaufałeś mi… tak przynajmniej myślałam,
a teraz co?
-Zamknij się!
-Kocham cię – szepnęła nabierając głęboki wdech.
Zapadła cisza i zawiał porywający wiatr.
-Nic nie powiesz? – zapytała patrząc na jego obojętną twarz.
Wciąż milczał.
-Jesteś częścią mnie, kocham cię najbardziej na świecie
–mówiła kładąc rękę na jego ramieniu. –nie dam rady żyć bez ciebie. Mam przed
oczami jak leżysz obok mnie pod pogniecioną białą pościelą i uśmiechasz się, głaszcząc mój policzek. Jak
codziennie mówiłeś że jestem piękna, że gdybyś mnie stracił nie chciałbyś
kontynuować tego życia. Powiedziałeś też, że gdybym chciała się zabić nie dopuściłbyś
do tego i że gdybym umierała na szpitalnym łóżku, umarłbyś ze mną. Twierdziłeś
iż jestem twoją pierwszą i ostatnią dziewczyną, przetrwamy wszystko, bo mamy
siebie. Zawsze poprawiałeś mi humor a ja tobie. Wyleczyłeś mnie z depresji. To
ty byłeś tym jedynym, rozumiesz?! – w tym momencie zobaczyła, że jej słowa go poruszyły, więc dodała jeszcze -
Obiecywałeś tak wiele, nie spełniłeś niczego.
-To koniec –rzekł odpychając jej dłoń.
Poszedł, zostawił ją samą w ciemnym lesie. Ona siedziała i
płakała, jednak on to ignorował. Oddalał się nie patrząc do tyłu.
***
Następnego dnia
zadzwonił do niego telefon. Odebrał.
-Dzień dobry, proszę wybaczyć, że przeszkadzam ale Pani
Alexandra Singer jest w szpitalu, prosiła abym powiadomił o tym pana.
-Dlaczego?
-Moim obowiązkiem jest powiadamianie bliskich osób pacjenta
o ich stanie i obecności w szpitalu. Panienka Alexandra powiedziała, że jest
pan jej jedyną bliską osobą, więc dzwonię… - po chwili zastanowienia dodał.
–Jej stan jest bardzo ciężki. Robimy bardzo wiele badań.
Ross zapytał tylko o adres szpitala i odłożył słuchawkę. Usiadł
na fotelu wykonanym ze skóry i złapał się za głowę przeczesując palcami swoje
gęste włosy. Miał wyrzuty sumienia, czuł ból i smutek, więc wstał i pojechał do
szpitala. Biegł omijając ludzi na szpitalnym korytarzu. Miejsce to było
okropne, pozdzierane szare ściany, zniszczone plastikowe krzesełka, stare
drewniane białe okna, brudna podłoga, która była cała zabłocona, ludzie w
bardzo ciężkim stanie siedzieli na tych obskurnych krzesełkach czekając na
lekarzy pijących kawę w bufecie, zmęczone i niemiłe kobiety siedzące i
uzupełniające karty pacjentów. Sale pacjentów… brudne pościele, świeczki przy
szafeczkach nocnych… umierający ludzie. Obrzydliwy zapach. Ross biegł przez ten
korytarz starając się nie zwracać uwagi na ludzi ledwo kontaktujących z naszym
światem. Na końcu tego przerażającego szpitala był OIOM i tam leżała samotna Alex przykuta do łóżka,
podłączona do tysięcy kabli. Zjawił się zakłopotany lekarz.
-Jej siostra zadzwoniła po karetkę. Ubiegłej nocy Pani
Alexandra zamknęła się w łazience powiedziała siostrze, że idzie się wykąpać,
więc ta poszła spać. Rano obudziwszy się nie zastała w pokoju siostrzycy. W
łazience wciąż świeciło się światło. Kobieta wywarzyła drzwi i zobaczyła leżącą
w wannie Alex. W momencie kiedy siostra weszła do łazienki, Alex zanurzyła się
bezwładnie pod wodę. Kobieta szybko ją z niej wyciągnęła, była nie przytomna.
Tak więc jest teraz tutaj. Próbujemy ją obudzić ale bez skutku. Na razie nie
mamy z nią żadnego kontaktu.
Doktor wyszedł.
Ross Podbiegł do niej i uklęknął przy jej legowisku.
Natychmiast zaczął głośno płakać, chwycił jej siną dłoń i powiedział „bądź
silna, nie umieraj”. Wtedy rozległ się dźwięk monitora pokazującego funkcje
życiowe, przestał robić ‘pi pi pi” a zaczął „ppppiiii” Alex umierała. Lekarze
się nie zjawiali. Ross wrzeszczał, krzyczał ile miał sił ale nikt nie
przychodził, nie mógł zostawić jej tu samej. Zaczął ja ratować, nie miał w tym
jednak doświadczenia. Wrzeszczał i płakał, był w tej sytuacji bezsilny nie
wiedział, co zrobić. Odpiął od niej wszystkie kable, kopał w ścianę, zwijając
się z płaczu. Odwiązał z niej sznurki którymi przywiązana była do łóżka.
Wszystkie urządzenia zgasły. Pacjentka zaczęła blednąć, a chłopak miał w głowie
miliony wspomnień, wydawało mu się, że słyszy jej ciepły głosik. Wziął ją na
ręce i biegł przez korytarz. Wszyscy ludzie obserwowali pędzącego Rossa z Alex
na rękach, wtargnął do bufetu i położył Alex na podłodze,
-Ratujcie ją do cholery jasnej!
-Zapisałeś ją do szpitala? Bo wiesz, jest takie coś jak
kolejka.
-Mam gdzieś tę waszą kolejkę, ona umiera!
Lekarz powoli wstał i pochylił się nad pacjentką.
-Szybciej! –rzekł, czekał –Czemu pan nic nie mówi.
Doktor popatrzył na Rossa powoli unosząc głowę. Spojrzał w
jego zapłakane oczy.
Ta cisza mówiła sama za siebie.
-Nie, nie wierzę w to! Nie wierzę, rozumiecie! –krzyczał
padając na ziemię z głośnym płaczem. –Nie … -płakał.
Lekarz wstał i poprosił wszystkich o wyjście z bufetu. Ross
złapał Alexandrę za dłoń i przyłożył głowę do jej piersi – nie słyszał bicia
serca. Pociągnął głośno nosem i ponownie wybuchnął płaczem. Dlaczego mi to zrobiłaś, przepraszam cię za
wszystko, proszę wstań jeśli mnie jeszcze trochę kochasz Alexandro Singer
przepraszam, wybacz. Nie wiedziałem wczoraj co mówię jesteś dla mnie wszystkim.
Ona nie wstawała…
***
Kilka godzin później została przeniesiona do oddzielnej
sali, nakryto ją specjalną szarą płachtą.
Ross wciąż siedział przy umarłej dziewczynie.
-Może pan już iść, to koniec –powiedział zdenerwowany
lekarz.
Ross milczał nieruchomo.
-Spisałem już datę zgonu –dodał unosząc brwi.
Ross znowu pociągnął nosem i wyszedł. Usiadł na tych
okropnie niewygodnych krzesełkach i czekał aż lekarz sobie pójdzie, aby znowu
pójść do ukochanej. Gdy w końcu nastał oczekiwany moment wbiegł niezauważalnie
do salki. Alex, wiedz, że do końca życia
pozostanę samotny. Tak bardzo żałuję, że powiedziałem ci koniec. Nie wiedziałem
co się dzieje. Wiem, że nie żyjesz, jesteś teraz w lepszym świecie. Mówiłaś, że
nie spełniłem żadnej obietnicy, chyba nadszedł już czas. Powiedziałem, że jeśli
umrzesz ty to umrę ja. Wiem, że dla ciebie zrobię wszystko.
***