wtorek, 16 września 2014


*********************    maybe love   **********************************************

-Pamiętasz, mieliśmy przetrwać wszystko, mieliśmy być niepokonani bo łączyła nas siła … -mówiła zapłakana.
-przestań –wrzasnął Ross  przerywając jej. 
Po jej delikatnym policzku spłynęły łzy wraz z tuszem do rzęs. Nie  potrafiła przestać, ból był silniejszy od niej. Wpatrywał się w podłogę. 
-Trzymałeś wtedy moje roztrzęsione dłonie, po raz pierwszy popatrzyłeś jakiejś dziewczynie w oczy. Zaufałeś mi… tak przynajmniej myślałam, a teraz co?
-Zamknij się!
-Kocham cię – szepnęła nabierając głęboki wdech.
Zapadła cisza i zawiał porywający wiatr.
-Nic nie powiesz? – zapytała patrząc na jego obojętną twarz.
Wciąż milczał.
-Jesteś częścią mnie, kocham cię najbardziej na świecie –mówiła kładąc rękę na jego ramieniu. –nie dam rady żyć bez ciebie. Mam przed oczami jak leżysz obok mnie pod pogniecioną białą pościelą i  uśmiechasz się, głaszcząc mój policzek. Jak codziennie mówiłeś że jestem piękna, że gdybyś mnie stracił nie chciałbyś kontynuować tego życia. Powiedziałeś też, że gdybym chciała się zabić nie dopuściłbyś do tego i że gdybym umierała na szpitalnym łóżku, umarłbyś ze mną. Twierdziłeś iż jestem twoją pierwszą i ostatnią dziewczyną, przetrwamy wszystko, bo mamy siebie. Zawsze poprawiałeś mi humor a ja tobie. Wyleczyłeś mnie z depresji. To ty byłeś tym jedynym, rozumiesz?! – w tym momencie zobaczyła, że  jej słowa go poruszyły, więc dodała jeszcze - Obiecywałeś tak wiele, nie spełniłeś niczego.
-To koniec –rzekł odpychając jej dłoń.
Poszedł, zostawił ją samą w ciemnym lesie. Ona siedziała i płakała, jednak on to ignorował. Oddalał się nie patrząc do tyłu.

                                                             ***

  Następnego dnia zadzwonił do niego telefon. Odebrał.
-Dzień dobry, proszę wybaczyć, że przeszkadzam ale Pani Alexandra Singer jest w szpitalu, prosiła abym powiadomił o tym pana.
-Dlaczego?
-Moim obowiązkiem jest powiadamianie bliskich osób pacjenta o ich stanie i obecności w szpitalu. Panienka Alexandra powiedziała, że jest pan jej jedyną bliską osobą, więc dzwonię… - po chwili zastanowienia dodał. –Jej stan jest bardzo ciężki. Robimy bardzo wiele badań.
Ross zapytał tylko o adres szpitala i odłożył słuchawkę. Usiadł na fotelu wykonanym ze skóry i złapał się za głowę przeczesując palcami swoje gęste włosy. Miał wyrzuty sumienia, czuł ból i smutek, więc wstał i pojechał do szpitala. Biegł omijając ludzi na szpitalnym korytarzu. Miejsce to było okropne, pozdzierane szare ściany, zniszczone plastikowe krzesełka, stare drewniane białe okna, brudna podłoga, która była cała zabłocona, ludzie w bardzo ciężkim stanie siedzieli na tych obskurnych krzesełkach czekając na lekarzy pijących kawę w bufecie, zmęczone i niemiłe kobiety siedzące i uzupełniające karty pacjentów. Sale pacjentów… brudne pościele, świeczki przy szafeczkach nocnych… umierający ludzie. Obrzydliwy zapach. Ross biegł przez ten korytarz starając się nie zwracać uwagi na ludzi ledwo kontaktujących z naszym światem. Na końcu tego przerażającego szpitala był OIOM  i tam leżała samotna Alex przykuta do łóżka, podłączona do tysięcy kabli. Zjawił się zakłopotany lekarz.
-Jej siostra zadzwoniła po karetkę. Ubiegłej nocy Pani Alexandra zamknęła się w łazience powiedziała siostrze, że idzie się wykąpać, więc ta poszła spać. Rano obudziwszy się nie zastała w pokoju siostrzycy. W łazience wciąż świeciło się światło. Kobieta wywarzyła drzwi i zobaczyła leżącą w wannie Alex. W momencie kiedy siostra weszła do łazienki, Alex zanurzyła się bezwładnie pod wodę. Kobieta szybko ją z niej wyciągnęła, była nie przytomna. Tak więc jest teraz tutaj. Próbujemy ją obudzić ale bez skutku. Na razie nie mamy z nią żadnego kontaktu.
Doktor wyszedł.
Ross Podbiegł do niej i uklęknął przy jej legowisku. Natychmiast zaczął głośno płakać, chwycił jej siną dłoń i powiedział „bądź silna, nie umieraj”. Wtedy rozległ się dźwięk monitora pokazującego funkcje życiowe, przestał robić ‘pi pi pi” a zaczął „ppppiiii” Alex umierała. Lekarze się nie zjawiali. Ross wrzeszczał, krzyczał ile miał sił ale nikt nie przychodził, nie mógł zostawić jej tu samej. Zaczął ja ratować, nie miał w tym jednak doświadczenia. Wrzeszczał i płakał, był w tej sytuacji bezsilny nie wiedział, co zrobić. Odpiął od niej wszystkie kable, kopał w ścianę, zwijając się z płaczu. Odwiązał z niej sznurki którymi przywiązana była do łóżka. Wszystkie urządzenia zgasły. Pacjentka zaczęła blednąć, a chłopak miał w głowie miliony wspomnień, wydawało mu się, że słyszy jej ciepły głosik. Wziął ją na ręce i biegł przez korytarz. Wszyscy ludzie obserwowali pędzącego Rossa z Alex na rękach, wtargnął do bufetu i położył Alex na podłodze,
-Ratujcie ją do cholery jasnej!
-Zapisałeś ją do szpitala? Bo wiesz, jest takie coś jak kolejka.
-Mam gdzieś tę waszą kolejkę, ona umiera!
Lekarz powoli wstał i pochylił się nad pacjentką.
-Szybciej! –rzekł, czekał –Czemu pan nic nie mówi.
Doktor popatrzył na Rossa powoli unosząc głowę. Spojrzał w jego zapłakane oczy.
Ta cisza mówiła sama za siebie.
-Nie, nie wierzę w to! Nie wierzę, rozumiecie! –krzyczał padając na ziemię z głośnym płaczem. –Nie … -płakał.
Lekarz wstał i poprosił wszystkich o wyjście z bufetu. Ross złapał Alexandrę za dłoń i przyłożył głowę do jej piersi – nie słyszał bicia serca. Pociągnął głośno nosem i ponownie wybuchnął płaczem. Dlaczego mi to zrobiłaś, przepraszam cię za wszystko, proszę wstań jeśli mnie jeszcze trochę kochasz Alexandro Singer przepraszam, wybacz. Nie wiedziałem wczoraj co mówię jesteś dla mnie wszystkim. Ona nie wstawała…

                                                                    ***

Kilka godzin później została przeniesiona do oddzielnej sali, nakryto ją specjalną szarą płachtą.  Ross wciąż siedział przy umarłej dziewczynie.
-Może pan już iść, to koniec –powiedział zdenerwowany lekarz.
Ross milczał nieruchomo.
-Spisałem już datę zgonu –dodał unosząc brwi.
Ross znowu pociągnął nosem i wyszedł. Usiadł na tych okropnie niewygodnych krzesełkach i czekał aż lekarz sobie pójdzie, aby znowu pójść do ukochanej. Gdy w końcu nastał oczekiwany moment wbiegł niezauważalnie do salki. Alex, wiedz, że do końca życia pozostanę samotny. Tak bardzo żałuję, że powiedziałem ci koniec. Nie wiedziałem co się dzieje. Wiem, że nie żyjesz, jesteś teraz w lepszym świecie. Mówiłaś, że nie spełniłem żadnej obietnicy, chyba nadszedł już czas. Powiedziałem, że jeśli umrzesz ty to umrę ja. Wiem, że dla ciebie zrobię wszystko.
                                                              ***